Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kordonek Maxi Madame Tricote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kordonek Maxi Madame Tricote. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2019

Wyzwanie.

     Milczenie ponoć jest złotem... Ale nie dotyczy to przestrzeni internetowej, zwłaszcza tej blogowej i związanej z social mediami (carramba!). Tam milczenie jest "niebytem", "czarną dziurą" dla statystyk i algorytmów jakimi rządzą się różne aplikacje... W moim przypadku milczenie, zwłaszcza to internetowe, wiąże się z działaniem.  Dobrze, przyznaję... z szydełkowym działaniem (bo mycie okien czeka na zdecydowanie bardziej sprzyjające warunki pogodowe 😉).
      Dlatego w najbliższym czasie będzie bardzo aktywnie.  Skończyłam kilkanaście serwetek, bieżniki i kilka koronek koniakowskich. Kilka słonecznych dni pozwoliło mi zrobić masę zdjęć. Nadal rozgryzam różnego rodzaju programy do obróbki fotek i wreszcie zadowala mnie to, co widzę w efekcie końcowym.
     W pewnej rękodzielnicze grupie na fb, organizowana jest cotygodniowa akcja, dzięki której powstają fantastyczne prace.


     Właśnie taka serweta powstała dzięki tej akcji 🙂  Zasady są proste.  Do wyboru są 3 grupy czasowe (24h, 72h albo 7dni). W każdej z tych czasowych grup są 4 grupy tematyczne (można wybrać czy praca będzie wykonana na drutach czy na szydełku i zdecydować o temacie - serwetka, podkładki pod kubki czy maskotka). Moderatorki grupy łączą wszystkich chętnych w pary lub trójki i zaczyna się "wyścig z czasem"...Choć tak na prawdę chodzi o to by wzajemnie się motywować, pomagać i osiągnąć cel - piękną, perfekcyjną robótkę. Czasu jest wystarczająco dużo by pracę skończyć, bez zarywania nocy 😁 Projekty do wykonania są narzucane przez administratorki grupy.


    Serwetka, którą widzicie na zdjęciach powstała w 72godzinnej grupie czasowej.
Wydziergałam ją ze swojego ulubionego kordonka Maxi Madame Tricote w kolorze ecru (ulubiony jeśli chodzi o kordonki Maxi). Ma 47cm średnicy.Dziergało się ją bardzo przyjemnie, choć pikotki ostatniego rzędu dały trochę "popalić" (ale tylko trochę!)
To nie jedyna praca, jaka powstała w ramach tej cotygodniowej akcji. Kolejne pokażę niebawem 🙂


      Szykuję też dla Was niespodziankę. Zatem, jak to mówią socialmediowcy... stay tuned 😁

wtorek, 29 maja 2018

Herbatniczki.

     Kolejny bieżnik :) Przestałam je już liczyć... Tej frajdy jaką daje mi robienie i łączenie elementów nie da się niczym zastąpić.
     Zeszłego lata pokusiłam się o kwadratowe, kolorowe podkładki pod kubki, teraz postanowiłam zrobić bieżnik z podkładkowych elementów.


     Schematu nie ma, powstał w mojej głowie. Zainspirował mnie do niego element, który lata temu zobaczyłam w lumpeksie. Tak na marginesie dodam, że szykuje się post-olbrzym o cudach jakie można znaleźć w second-handach vel ciucholandach ;)
     Bieżniczek miał mieć wymiary 60x120cm. Sięgnęłam po ulubiony kordonek z grubości maxi, czyli po Maxi Madame Tricote i szydełko 1,25.


     Dość gęsty wzór, ścisłe łączenie za pikotki i geometryczność elementów sprawiają, że to rewelacyjny bieżnik do "codziennego" użytkowania. Prany w pralce nie traci formy, nie wymaga blokowania - dziergadło niemal idealne. Trzeba tylko troszkę uważać podczas prasowania, bo zbyt energiczne przeciągnięcie żelazka może pozawijać małe fragmenty... Ale wolę uważać podczas prasowania niż spędzać godziny na blokowaniu ;)


     Z tematem uwinęłam się sprawnie (w 2 tygodnie), bo miałam też motywację - gości. Mój wcześniejszy bieżnik, po bliskim spotkaniu z kupnym sosem pomidorowym, stracił cały swój urok. Bezpieczniej było wydziergać nowy, niż ryzykować utratę starego "wirusowego" po radykalnych działaniach środkiem "wysokożrącym"... (podałabym jeszcze nazwę owego sosu pomidorowego, ale jakkolwiek by na to nie spojrzeć, byłaby to kryptoreklama 😜 )


     Gości przyjęłam przy starym stole, ozdobionym nowym bieżnikiem. Koleżanka (fanka rękodzieła "wstążkowego"- czytaj: "karczochy", haft wstążkowy itp.) od razu zauważyła mój nowy wytwór, starając się jednocześnie wciągnąć do rozmowy o rękodziele także swojego Małżonka... Kolega Małżonek wyraził kilka słów uznania, kwitując swą wypowiedź "Przypomina mi herbatniczki ułożone na blasze jako spód do jakiegoś pysznego ciacha". Gruchnęłam śmiechem, moja cała rodzinka także, Koleżanka się spłoniła udzielając Koledze Małżonkowi ostrej reprymendy. Tym sposobem bieżnik dostał swoją nazwę -"Herbatniczki" 😄 Kolega Małżonek w podzięce dostał dodatkowe porcje ciasta (szkoda, że nie było ono na herbatniczkowym spodzie)



      Winna wam jestem jeszcze jedno wyjaśnienie... Maxi Madame Tricote to mój ulubiony kordonek z grupy "Maxi"  , szczególnie upodobałam sobie kolor kremowy o numerze 6282. Zalecane jest do niego szydełko 1,5, ja sięgam jednak po mniejszy rozmiar, dzięki temu uzyskuję fajną strukturę splotu (tzn., ja taką lubię ;) )


     W planach czeka już kolejnych kilka postów. Dziergam też kolejne większe projekty... tylko doba jakaś taka krótka... I o ile w szydełkowaniu nie mam "zaległości", to w pisaniu, robieniu zdjęć i ich obróbce po porostu się nie wyrabiam...





Przed nami Boże Ciało, niektórym weekend troszeczkę się wydłuży. Życzę Wam odpoczynku, pogody, wytchnienia...



sobota, 21 kwietnia 2018

Wiosenny bieżnik

     Wiosna w tym roku przyszła i od razu pokazała, kto rządzi 😉 Zaczynam się zastanawiać, czy temperatura przekraczająca 25stopni w połowie kwietnia jest naturalną koleją rzeczy i jak będzie wyglądało lato...
     Postanowiłam zrobić sobie prezent na Wielkanoc i spleść wiosenny bieżnik na mój stół w salonie. No przecież nie może być tak, by szewc bez butów chodził... Ostatnimi czasy wydałam swoje cztery bieżniki znajomym... Wzoru szukałam w internetowych czeluściach, bo miałam spore wymagania. Miał być robiony w całości, ale nie filet, no i nie z drobnych elementów, bez zatrzęsienia pikotków, subtelny. Po dwóch dniach spędzonych w wirtualnym świecie dostałam oczopląsu i nie umiałam zdecydować się na jakikolwiek pomysł 😱 
     Maxi Madame Tricote czekało i zerkało na mnie z szafki. No przecież nie można długo wytrzymać bez dziergania...  Wyciągnęłam z szafki moje gazetki, kolejne kilka godzin spędziłam na podłodze, bo na stole już się nie mieściłam. Znalazłam schemat!!!

      Oczywiście nie spełniał moich wcześniejszych założeń w żadnym punkcie... Wybrałam elementy i to dość drobne, pikotki też się znalazły 😉  Na dodatek elementy łączone były w taki sposób, że obrus tworzył długi, dość wąski romb. Zmieniłam ułożenie, czyli przesunęłam schemat o 90͒ , zrezygnowałam ze spiczastych rogów i brzegi bieżnika ułożyłam prosto. Powstał rozciągnięty sześciobok.

     Bieżnik ma wymiary 60x115cm. Kordonek Maxi Madame Tricote w kolorze ecru, mój ulubiony jeśli chodzi o grube kordonki. Szydełko 1,25.



     Elementy komponują się mało subtelnie, sprawiają mięsiste, miękkie wrażenie. Obrusik jest gęsty, mało "przejrzysty", ale skradł mi serducho już podczas dziergania 💕

    
      Wydaje mi się nieco rustykalny, ale chyba właśnie w tym tkwi cały jego urok. Kiedy po praniu wyjęłam go z pralki (tak! wszystkie robione przez siebie koronki piorę w pralce!) byłam pozytywnie zaskoczona, forma i kształt świetnie się trzymały, wystarczyło wysuszyć na płasko i uprasować.




















        Zdążyłam przed Wielkanocą! Na Święta leżał na moim stole i cieszył oczy 😃



















      Schemat pochodzi z gazetki "Robótki ręczne" 3/2006, element ma zaledwie 5 okrążeń i jest bardzo prosty, dzierga się go niezwykle przyjemnie.


      Przyznam Wam szczerze, że zamarzył mi się obrus z tych elementów, wielgaśny obrus, na gigantyczny stół...