poniedziałek, 2 stycznia 2017

Podsumowanie roku z koronką koniakowską :)

Rok 2016 to dla mnie rok przełomowy. Założyłam bloga :)  Dzielę się z Wami szydełkowymi projektami. Na facebookowym fun page'u zamieszczam różne linki, inspiracje (nie tylko szydełkowe), sprawy, które mniej lub bardziej wpływają na moje życie.
Ubiegły rok minął mi pod znakiem wielkiej fascynacji KORONKĄ KONIAKOWSKĄ.


Właściwie, wszystko się przewartościowało, bo od lipca chłonę jak gąbka, co z tą koronką związane. Wszystkie zmysły wyostrzyły się na percepcję tego zjawiska. Dotykam, i czuję lekkość, delikatność i misterność ale także mięsistość koniakowskich elementów w serwetach, w palcach mam cieniuchną nić. Patrzę, i za każdym razem się zachwycam, każda serweta jest inna, inny układ elementów, inne łączenie. Bogactwo wzorów sprawia, że chcę więcej i więcej, nie czuję przesytu.
Słyszę...gwarowo opowiadane historie, a w ciszy -  ruch pracujących dłoni i delikatny szelest przesuwanej nici... czasem cichuteńkie liczenie.
Zastanawiam się, jak wiele zdjęć jesteście w stanie obejrzeć i jak wiele uda mi się ich zamieścić, są różne. Część robiona przeze mnie, część przez męża, i choć niektóre rozmyte, bo ciężko zrobić zdjęcie koronce znajdującej się za szybą, kiedy akurat odbija się w niej światło, to ciągle mi się wydaję, że nawet najlepsze jakościowo nie oddadzą piękna koronki koniakowskiej :)


Ale wszystko, w moim wypadku ma swój początek na warsztatach. Od czerwca do sierpnia w Muzeum Beskidzkim w Wiśle, w ramach projektu "Na styku Dwóch Światów. Transformacja teneryfu i koronki koniakowskiej" wspieranego przez Ministerstwo, pod okiem Pani Małgorzaty Pawlusińskiej można było spróbować swych sił w heklowaniu różiczki. Ja dołączyłam dopiero w lipcu :) Wszystkie uczestniczki warsztatów zostały "rzucone na głęboką wodę". Niezależnie od stopnia umiejętności posługiwania się szydełkiem miałyśmy odrobić serwetę, którą zrobiła nasza nauczycielka :) A przyznać trzeba, że do najprostszych nie należała.


Po dwóch miesiącach szydełkowania i prucia stałam się posiadaczką własnoręcznie heklowanej koniakowskiej różiczki.


W międzyczasie w Koniakowie odbyły się Dni Koronki Koniakowskiej. W dniach 13-15 sierpnia można było poznać kulturę i sztukę Koniakowian, spróbować lokalnych przysmaków, grać na trombicie i podziwiać koronki :)
Zaczęłam od tej największej, zapisanej w Księdze Rekordów Guinessa!



 

Bogactwo motywów i rozmiar koronki robią niesamowite wrażenie. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę Tego Giganta ;) http://www.koronkakoniakowska.pl/
Największa koronka prezentowana była w szkole. Organizatorzy, wykorzystując dużą przestrzeń sali gimnastycznej, prócz koronki bobowskiej i węgierskiej koronki klockowej zaprezentowali także prace Beaty Legierskiej, mistrzyni cienkiej nici. Te koronki zapierają dech w piersiach :)
Oprawione w ramy, na lnianym, naturalnym płótnie, za szybą, nabierają szczególnego charakteru. To dzieło sztuki!!!




W korytarzu szkoły, swe prace prezentowała Mariola Wojtas. Podobnie cienka nić, bogactwo motywów i misterność pracy. Prace oprawione, na ciemnym płótnie są zachwycające.

 

Wśród prac szczególną uwagę zwróciłam na biżuterię. Malutkie, koronkowe motywy zamknięte w szkle, umieszczone w kaboszonie. Pomysłowość Pani Marioli jest ogromna :)


Dni Koronki uświetniła swym pobytem i twórczością NeSpoon  https://www.behance.net/nespoon,
Artystka, która koronkę zrobiła swym znakiem firmowym :) Tym razem mural, koniakowski oczywiście, powstała na sporej ścianie piekarni w Koniakowie.


Kolejny punkt na mojej koniakowskiej mapie to Galeria Sztuki Regionalnej Tadeusza Ruckiego "Chata na Szańcach". Została założona  w 1990 roku z funduszów własnych twórcy. Prezentuje szeroki przekrój twórców Trójwsi Beskidzkiej w zakresie rzeźby, malarstwa (także malarstwa na szkle), grafiki, stolarstwa artystycznego oraz koronek koniakowskich. 


Serwety małe i duże. Prostokątne, owalne, okrągłe. Wszystkie piękne :)
Znajduje się tutaj także stoisko pracowni ceramicznej "CERAMIK" prowadzonej przez córkę twórcy - Justynę Łodzińską. Kafle z koronką - gdyby ktoś szukał pomysłu na kuchnię ;)


W tym roku wszystkich przybywających do chaty witała przepiękna serweta o średnicy 2metrów.



Po drugiej stronie ulicy znajduje się Muzeum Koronki - Izba Pamięci Marii Gwarek. Miejsce magiczne :) Tu można zobaczyć koronkę z jedwabnych nici chirurgicznych, którą p. Gwarkowa heklowała dla królowej Elżbiety II. Niestety proces twórczy przerwała śmierć koronkarki.



I tu koronki zachwycają.


A pod domem Gwarków zostały zaprezentowane serwety koniakowskich twórczyń, które ubiegały się o tytuł Koronki Roku.


A wśród nich delikatna i misterna koronka Marioli Wojtas :)


I chyba już nie muszę wyjaśniać, która z koronek zdobyła tytuł Koronki Roku 2016 :)
Przy głównej drodze swe straganiki rozstawiły koronkarki. Różnorodność motywów dorównywała mnogości przedmiotów. Były, koronkowe bluzki, czapeczki dla dzieci, serwety małe i duże, ozdoby choinkowe, nawet Szopka Betlejemska :)


Trzy dni z koronką koniakowską, to dla mnie wielkie przeżycie. Dzięki warsztatom mogłam docenić ogrom pracy włożonej w każdy, nawet najmniejszy i zdawałoby się najprostszy element. Koniakowskie Koronkarki, to kobiety obdarzone niewyobrażalną wyobraźnia przestrzenną, kreatywnością, cierpliwością, charyzmą, ciepłem.
Na dniach Koronki moja fascynacja nie zmalała, bacznie śledziłam wystawy, które towarzyszyły projektowi " Na styku Dwóch Światów".


Wernisaże tych wystaw uświetniały swą obecnością Marta Legierska, ( 80 letnia koronkarka, która postanowiła swe urodziny uczcić robiąc sobie serwetę o średnicy 180 cm, która zawiera 94 wzory - każdy "kwiotek" inny!!!) oraz Beata Legierska ( wspomniana wyżej mistrzyni cienkich nici, instruktorka "koluszek" czyli teneryfu podczas warsztatów, zdobywczyni wielu nagród i stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego).


Prace Pani Marty Legierskiej (wyżej wspomniana serweta z 94 różnymi elementami)







Prace Beaty Legierskiej :)



Na wystawie, znalazły się też prace uczestniczek warsztatów, a że projekt obejmował koronkę koniakowską i teneryfową ("koluszka"), można było zobaczyć :











Oraz pracę Pani Małgorzaty Pawlusińskiej, która prowadziła warsztaty z koronki koniakowskiej :)



Rok bogaty w zdobyte doświadczenie :) Piękny dzięki temu, co dane mi było zobaczyć :)
Na pewno bardzo ważne miejsce w mojej bibliotece znajdą  poniższe dwie pozycje :)


Część zdobytych umiejętności wykorzystałam przy robieniu koniakowskich bombek ( znajdziecie je w postach z grudnia 2016r.)
A dzięki zapasowi kordonków, które przyniósł mi Mikołajo/Aniołko/Gwiazdor ;) nudzić się nie będę także i w 2017 roku. Tym bardziej, ze stałam się szczęśliwą posiadaczką szydełek grubości 0,4 :)



Życzę Wam dobrego roku :)



piątek, 23 grudnia 2016

Boże Narodzenie

Zdrowych, spokojnych, pachnących piernikiem Świąt. Życzę Wam, i sobie, aby udało się nam zatrzymać w biegu i celebrować ten najbliższy czas w gronie Osób bliskich sercu.
       Wszelkiego dobra !

















poniedziałek, 19 grudnia 2016

Bombki

W tym roku, po raz pierwszy, zrobiłam bombki dla siebie :) Jestem z tego powodu szczęśliwa, bo do tej pory robienie bombek nie było mi obce, ale zawsze znajdowało się tylu bliskich i dalszych znajomych, że dla mnie już nic nie zostawało :( Tym razem zaparłam się, nikt nie dostał "mojej" bombki.
Już w tym tygodniu zawisną na choince. I choć reszcie Rodzinki też się podobają, to bez wątpienia najbardziej będą cieszyć moje oczy :)


Po raz pierwszy na bombkach pojawiły się motywy koniakowskie: szyszki, kwiotki ze strupkami, gwiazdki.


Motywy, które poznałam w tym roku i próbuję wykorzystać ich piękno :)





Ciągle je poznaję i to odkrywanie daje mi dużo twórczej frajdy. Koniakowskie motywy wymagają dużo wyobraźni przestrzennej, dużej kreatywności łączenia, bo nie wszystkie motywy można kompilować obok siebie.





Niektóre z moich ozdób są bardzo "ażurowe", jak chociażby ta powyżej. Niektóre bardziej "bogate", z większą ilością elementów, jak ta poniżej :)


Wszystkie powstały z wielką radością.








Ilość koniakowskich motywów jest tak ogromna, że każda z moich bombek jest inna, co cieszy mnie ogromnie.








Powstają jeszcze kolejne, w sumie będzie 12 bombek, każda inna. Wszystkie z koniakowskimi elementami :)
Wszystkim, którzy czytają mojego bloga, życzę spokojnych,zdrowych, pachnących piernikiem, spędzonych z najbliższymi Świąt Bożego Narodzenia. Byśmy w tym bogato udekorowanym czasie znaleźli spokój, wytchnienie, miłość, zrozumienie, aby dane nam było zatrzymać się w biegu, odetchnąć, cieszyć się bliskością Najukochańszych i odpoczywać.








środa, 7 grudnia 2016

Kiermasz...

Kiermasz szkolny. Konkurs Bożonarodzeniowy i to rodzinny. Na sam dźwięk tych słów, które wypływają z ust moich dzieci, cierpnie mi skóra. Dzieci na szczęście ochoczo uczestniczą w tego typu akcjach same. Ale znaczące spojrzenia nauczycielek i sformułowana, które padają podczas wywiadówki:  "liczymy na Panią", "czy w tym roku także zobaczymy piękne ozdoby", sprawiają, że czuję się coraz mniej komfortowo. Na dodatek w tym roku mam wyjątkowe "urwanie kapelusza".
Tym razem to post o tym, jak sobie dzieci poradziły z tym, co im przekazałam... Jestem DUMNA z tego co powstało, jestem DUMNA z Dzieci :)
Mając wyjątkowo mało czasu dałam im udziergane i usztywnione gwiazdki, kupiłam kleje, wstążki, brystole. Wyciągnęłam wykrawarki i kolorowe papiery, ozdobne bileciki, włóczki. W pędzie pokazałam pomysły na Pintereście i Stylowych. Ucałowałam kochane pysie. Życząc powodzenia i prosząc, by miały na uwadze swoje bezpieczeństwo pobiegłam załatwiać własne sprawy.


Po powrocie rozczuliłam się na maxa. Kuchnia przypominała pobojowisko, stół przykleił do siebie masę ścinków, kartek i różnych przedmiotów, nawet kubki. Ale porozkładane w pokojach, na biurkach i podłodze dzieła rekompensowały wszystko. Wieniec z robionych po raz pierwszy pomponów był dla mnie idealny :)
Cała masa kartek :




















 I wreszcie pomysł Syna, w dwóch identycznych wersjach (jeden na konkurs i jeden dla mnie).



To nic, że szydełkowe gwiazdki są moje. Rozpiera mnie duma, że moje dzieci potrafią czarować :) ...przynajmniej moje serce :)